2013-05-18 Cenne zwycięstwo w meczu o "sześć punktów" z Orłem!
Dodane przez dnia May 18 2013 20:51:58
Spotkanie z Orłem Wólka Niedźwiedzka było meczem o kolejne być albo nie być w V lidze. Szczególnie ważne było dla gospodarzy, którzy mimo ostatnich zwycięstw wciąż znajdują się w strefie spadkowej. Gościom ostatnio nie szło i z pozoru pewnego utrzymania po rundzie jesiennej też znaleźli się blisko strefy spadkowej. Od początku optyczną przewagę posiadali gracze Mateusza Frączka, ładnie operowali piłką, ale tylko do pola karnego. Miejscowi mimo, że w ich szeregach zagrał powracający Mafia jakoś nie mogli przebić się w pole karne rywala, a jedyną okazją było uderzenie Mafii nad poprzeczką po ładnym dośrodkowaniu Talerza. Z minuty na minutę gracze Orła zbliżali się w pobliże naszej bramki i powinni objąć prowadzenie w 18 minucie. Piękne dośrodkowanie na długi słupek zamknął Mateusz Rzeszutek, znakomicie przyjął piłkę i stanął oko w oko z Kudłatym, uderzył jak najbardziej prawidłowo, bo w długi róg, ale Kudłaty kapitalną interwencją zdołał odbić futbolówkę, którą następnie wyekspediował za boisko Baru. Wróciliśmy w tym momencie z dalekiej podróży. Strzał Gnatka chwilę później z okolic pola karnego minął nieznacznie słupek. Gdy wydawało się, że goście dopną swego w niedługim czasie, w 30 minucie fatalny w skutkach błąd popełnił Dariusz Kręcidło, który źle podał do Mariusza Krasonia, ten nie sięgnął głową piłki i Mafia znalazł się niespodziewanie sam na sam z Bąkiem...

Rozszerzona zawartość newsa
Spotkanie z Orłem Wólka Niedźwiedzka było meczem o kolejne być albo nie być w V lidze. Szczególnie ważne było dla gospodarzy, którzy mimo ostatnich zwycięstw wciąż znajdują się w strefie spadkowej. Gościom ostatnio nie szło i z pozoru pewnego utrzymania po rundzie jesiennej też znaleźli się blisko strefy spadkowej. Od początku optyczną przewagę posiadali gracze Mateusza Frączka, ładnie operowali piłką, ale tylko do pola karnego. Miejscowi mimo, że w ich szeregach zagrał powracający Mafia jakoś nie mogli przebić się w pole karne rywala, a jedyną okazją było uderzenie Mafii nad poprzeczką po ładnym dośrodkowaniu Talerza. Z minuty na minutę gracze Orła zbliżali się w pobliże naszej bramki i powinni objąć prowadzenie w 18 minucie. Piękne dośrodkowanie na długi słupek zamknął Mateusz Rzeszutek, znakomicie przyjął piłkę i stanął oko w oko z Kudłatym, uderzył jak najbardziej prawidłowo, bo w długi róg, ale Kudłaty kapitalną interwencją zdołał odbić futbolówkę, którą następnie wyekspediował za boisko Baru. Wróciliśmy w tym momencie z dalekiej podróży. Strzał Gnatka chwilę później z okolic pola karnego minął nieznacznie słupek. Gdy wydawało się, że goście dopną swego w niedługim czasie, w 30 minucie fatalny w skutkach błąd popełnił Dariusz Kręcidło, który źle podał do Mariusza Krasonia, ten nie sięgnął głową piłki i Mafia znalazł się niespodziewanie sam na sam z Bąkiem, spokojnie opanował piłkę i uderzył w długi róg, Bąk nie miał żadnych szans na obronę tego strzału i niespodziewanie gospodarze objęli prowadzenie. W końcówce pierwszej połowy Orzeł przycisnął jeszcze mocniej, ale świetnie kierowana przez Kudłatego i Hansa defensywa nie popełniła błędu. Po przerwie do natarcia ruszyli znów piłkarze z Wólki Niedźwiedzkiej, starał się jak mógł Smalarz, który mimo swej szybkości nie był w stanie poradzić sobie z Holendrem, jeśli już dochodził do sytuacji w polu karnym to uderzał niecelnie, bądź został zblokowany przez defensywę. W 65 minucie zobaczyliśmy gola z tych "stadiony świata". Rafał Kanach wrzucił piłkę w pole karne, gdzie na futbolówkę czekał Mafia i kapitalną przewrotką pokonał po raz drugi Bąka. Bramkarz gości przy tym uderzeniu ani drgnął, odprowadzając piłkę do siatki. Goście po stracie drugiej bramki nie poddawali się i w 68 minucie Wojciech Wawrzaszek ładnie złożył się w polu karnym do woleja w powietrzu i gdyby trafił w bramkę niechybnie można byłoby tą bramkę stawiać w pierwszym szeregu co bramkę Mafii. Strzał jednak poszybował minimalnie nad poprzeczką. Jeszcze w 73 minucie Smalarz otrzymał bardzo dobre dośrodkowanie, ale zamiast przymierzyć z pierwszej piłki, przyjmował ją, a ta uciekła mu za boisko. W końcówce gra piłkarzy Orła polegała na ciągłej grze "na aferę", ale i w taki sposób rywale nie byli w stanie zdobyć choćby kontaktowego gola. Bardzo skoncenrtowani nasi obrońcy znakomicie wspomagani przez wszędobylskiego Pucka nie pozwolili nawet na oddanie celnego strzału na bramkę Kudłatego. Przyznać trzeba jednak, że z przekroju całego spotkania Orzeł był piłkarsko lepszym zespołem, ale drużyną w której brakuje ducha walki, a tego nie brakowało naszym piłkarzom.

Błażowianka Błażowa - Orzeł Wólka Niedźwiedzka 2:0 (1:0)

1:0 Piotr Kruczek (30 - bez asysty)
2:0 Piotr Kruczek (65 - przewrotką, asysta Rafał Kanach)


Błażowianka:
Łukasz Wielgos - Marcin Sobkowicz (74 Mateusz Początek), Grzegorz Chuchla, Bartosz Szczygieł, Mateusz Jamróz, Piotr Woźniak (90 Marcin Mijalny), Hubert Serwatka, Rafał Kanach, Tomasz Drewniak (84 Artur Dziepak), Wojciech Kruczek (59 Robert Mijalny), Piotr Kruczek (77 Andrzej Mikołajczyk).

TECHFORM Orzeł: Bąk - Pieróg, Kuduk, Szylar, Krasoń - Wawrzaszek, Kręcidło, Rzeszutek, Bieńkowski (78' Fraczek)- Gnatek, Smalarz (82' Kot)


Sędziował : Tomasz Sitarz oraz Tomasz Hals i Dariusz Walczyk (Rzeszów).
Żólte kartki: Hubert Serwatka (92).
Widzów: 200.