2010-03-27 Inauguracja wiosny w V lidze.
Dodane przez dnia March 27 2010 19:18:14
Zainaugurowano rundę wiosenną sezonu 2009/2010. W pierwszym spotkaniu zmierzyły się ekipy Korony Rzeszów i Crasnovii Krasne.  Pierwsza odsłona przebiegała w dość wolnym tempie, a oba zespoły bardziej myślały o murowaniu bramki niż ich strzelaniu. Groźniejsi byli goście, którzy stworzyli dwie dobre sytuacje, za pierwszym razem strzał głową Pietrasiewicza był niedokładny, a w końcówce Rozborski z woleja minimalnie chybił obok słupka. Po antrakcie gra nabrała rumieńców, koszmarny błąd popełnił Goleś, napastnik Korony popędził prawym skrzydłem, ale jego dośrodkowanie zdążył przeciąć Drapała, gospodarze domagali się przy tym rzutu karnego, sygnalizując zagranie ręką. Od tego momentu goście wzięli się ostro do roboty i efekt powinien być natychmiastowy, Rozborski wyłożył piłkę jak na tacy Szczepańskiemu, ale ten zamiast celnie uderzyć tylko odbił od siebie futbolówkę. Baran z rzutu wolnego trafił w mur, ale za chwilę obrońcy podarowali rzut rożny Crasnovii. Pięknie bity korner na długi słupek przez Barana zamienił głową na bramkę Paweł Drapała, była 75 minuta gry. W 83 minucie kolejny korner, potworne zamieszanie, piłka trafia do Stępnia a ten z trzech metrów podwyższa wynik. Jeszcze w doliczonym czasie gry Żyła znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale zamiast uderzać zaczął kiwać i stracił piłkę.



Rozszerzona zawartość newsa
Zainaugurowano rundę wiosenną sezonu 2009/2010. W pierwszym spotkaniu zmierzyły się ekipy Korony Rzeszów i Crasnovii Krasne.  Pierwsza odsłona przebiegała w dość wolnym tempie, a oba zespoły bardziej myślały o murowaniu bramki niż ich strzelaniu. Groźniejsi byli goście, którzy stworzyli dwie dobre sytuacje, za pierwszym razem strzał głową Pietrasiewicza był niedokładny, a w końcówce Rozborski z woleja minimalnie chybił obok słupka. Po antrakcie gra nabrała rumieńców, koszmarny błąd popełnił Goleś, napastnik Korony popędził prawym skrzydłem, ale jego dośrodkowanie zdążył przeciąć Drapała, gospodarze domagali się przy tym rzutu karnego, sygnalizując zagranie ręką. Od tego momentu goście wzięli się ostro do roboty i efekt powinien być natychmiastowy, Rozborski wyłożył piłkę jak na tacy Szczepańskiemu, ale ten zamiast celnie uderzyć tylko odbił od siebie futbolówkę. Baran z rzutu wolnego trafił w mur, ale za chwilę obrońcy podarowali rzut rożny Crasnovii. Pięknie bity korner na długi słupek przez Barana zamienił głową na bramkę Paweł Drapała, była 75 minuta gry. W 83 minucie kolejny korner, potworne zamieszanie, piłka trafia do Stępnia a ten z trzech metrów podwyższa wynik. Jeszcze w doliczonym czasie gry Żyła znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale zamiast uderzać zaczął kiwać i stracił piłkę.

W drugim spotkaniu Piast podejmował Wisłok. Mecz o sześć punktów lepiej rozpoczęli gospodarze. W 6 minucie Ziobro w bezsensowny sposób sfaulował w polu karnym rywala, a Łukasz Żebrakowski w takiej sytuacji nie zwykł się mylić i uczynił to co do niego należało. Goście ruszyli do energicznych ataków i już w 10 minucie mieliśmy remis. Po rzucie wolnym w niegroźnej sytuacji koszmarny błąd popełnił bramkarz Piasta, Baran, który wypuścił piłkę z rąk wprost pod nogi Barłowskiego, który przepiękną przewrotką ulokował futbolówke w siatce. W osiemnastej minucie było już 2-1 dla gości, w zamieszaniu podbramkowym najsprytniej zachował się pomocnik Wisłoka Grabowski i strzałem przy słupku dał prowadzenie swej drużynie. W pierwszej połowie goście powinni podwyższyć wynik, ale Klimek z pięciu metrów przestrzelił, a w kolejnych akcjach brakowało wykończenia. Po przerwie optycznie przeważali gospodarze, ale tylko raz za sprawą ich pomocnika Bober musiał wykazywać się swym refleksem parując silny strzał przy słupku na róg. w końcówce Kruczek powinien dokończyć dzieła zniszczenia, lecz jego strzał obronił Baran.

W trzecim spotkaniu Orzeł zremisował bezbramkowo z Grodziszczanką. Spotkanie nie obfitowało w sytuacje bramkowe toczone było w wolnym tempie, dużo było walki mało finezji.
W zakończonym spotkaniu Dynovia bezbramkowo zremisowała z ŁKS łańcut, mecz toczył się w środkowej strefie boiska. Gospodarze w pierwszej połowie za sprawą Rebizaka ostemplowali słupek w 31 minucie, a Paściak w sytuacji sam na sam potknął się na piłce, w odpowiedzi goście po błędzie Gieruli mieli doskonałą okazję, ale w sytuacji sam na sam Wandas okazał się lepszy. Po przerwie, to goście stwarzali niebezpieczne okazje, w 69 minucie Szczawiński "zagrał" do pomocnika gości ten do swego kolegi z napadu, jego strzał odbił Wandas, a przy dobitce Walkowicza raz jeszcze bramkarz gospodarzy fantastyczną interwencją uchronił swych kolegą przed porażką. Bramkarz Dynovii został bohaterem spotkania raz jeszcze broniąc kapitalnie uderzenie z rzutu wolnego. Gospodarze w drugiej połowie nie stworzyli stuprocentowej okazji, choć szans ku temu nie brakowało. Brakowało zaś ostatniego celnego podania.

Korona Załęże - Crasnovia Krasne 0-2 (0-0)

0-1 Drapała (75 - głową)
0-2 Stępień (83)

Piast Nowa Wieś - Wisłok Strzyżów 1-2 (1-2)

1-0 Żebrakowski (6 - karny)
1-1 Barłowski (10)
1-2 Grabowski (18)

Orzeł Wólka Niedźwiedzka - Grodziszczanka Grodzisko Dolne 0-0 (0-0)

Dynovia Dynów - ŁKS Łańcut 0-0 (0-0)

Włókniarz Rakszawa - CCC Dąbrówki 0-1 (0-0)

0-1 Kamil Żyła

Sawa Sonina - Zimowit Zalesie 1-0 (1-0)

1-0 Jakub Florek

Górnovia Górno - Stal II Rzeszów 6-0 (2-0)

1-0 Telka
2-0 Kurasiewicz
3-0 Świątoniowski
4-0 Telka
5-0 Dragan
6-0 Gorzelany